czwartek, 23 lutego 2017

Hipo



Dzisiaj, podtrzymał mnie na duchu i natchnął widok moczu szczelnie zamkniętego w plastikowym słoiczku. Chwila, w której patetyczna pieśń rozbrzmiewała w łazience prywatnej kliniki, a mój wzrok wylądował na żółtej cieczy, w której pływały majestatycznie drobinki czegoś tam, strzępki wprost z mego pęcherza, nadała sens dzisiejszemu istnieniu. 

- pomyślałam, po czym sięgnęłam po plecaczek, z którego po kolei zaczęłam wyciągać:

Kaldyum, Metypred, Sirdalud, Aulin, Lorafen, Hydroxyzyne i jakieś ziołowe leki na nerwicę. 



To tak na wszelki wypadek. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz